dlaczego border…?

często słyszę to pytanie, odpowiedź jest zwykle mało zrozumiała.

kiedy już wiedziałam, że pojawi się u mnie drugi pies, wiedziałam też, że będzie to pies do sportu. z racji ówczesnych zainteresowań prym wiodło agility. mój tok rozumowania był zaskakująco szczenięcy, ale przedstawię go.

pies miał być psem, nie suką. pies miał być papierowy, bo jako własciciel kundelka cierpiałam na ‚ale ja chcę móc wystawiaaaaać’. pies miał być również na początku niewielki, z racji warunków mieszkaniowych, w związku z czym padło na klasę small. jako, że mój ulubiony typ urody w małych pieskach nie istnieje, postanowiłam za priorytet obrać sobie chęć współpracy i pracy oraz inteligencję i atletyczność. padło na pudla. tak. miał być mały, czarny, popierdzielający pudel. bo mądry, bo szybki, bo taki, jaki wpasuje się we wcześniejsze założenia.

poszłam pewnego dnia na spacer z Bardzo Mądrą Osobą, która słysząc o moich wspaniałych sportowych planach i o tym, że na pudla nie koniecznie będę kochać patrzeć, ale biegać z nim bardzo chętnie, zadała Bardzo Ważne Pytanie – co, jeśli mały pudelek ulegnie wypadkowi? nie będzie mógł biegać i szaleć, ale będzie mógł być? jak Ci się bedzie żyło przez następne 10-15 lat z takim psem? nastoletni mózg ruszył swe zwoje i tym samym mała kulka odeszła w sina dal.

a więc postanowione, szukam psa, który mnie zafascynuje,  z którym da się pracować i który będzie mi sie podobać. podobać… wiedziałam, że nie chce milutkiego pieska, do którego każdy bedzie wyciągać swoje łapska, jak do Zelówki „bo ona taka śliiiicznaaa”. miały być stojące uszy, ciemny, wredny pysk, krótki włos. miał być  dobremann. kopiowane uszy, kopiowany ogon, piękny, majestatyczny, ale zarazem groźny wygląd i dobre popędy… zaraz, zaraz, czy ja mówiłam cięte uszy? no tak, podobaja mi się… wstyd to mówić, ale takie dobki kocham… pozostaje jeszcze kwestia moralności, która tym razem wygrała i w ten sposób nastała era maliniaka!

owczarek belgijski malinois… cudo. byłam w stanie mu nawet wybaczyć, że nie jest czarny… szybki, zwinny, chętny do pracy, czujny, mądry, z ‚wpierdolem’ na pysku, ale… pojawiło się frisbee. 35 kg samiec odbijający się od pleców, wyobraźnia zaczęła działać. w gruncie rzeczy, skoro przebrnęłam przez X ras nie moge zrezygnować tylko dlatego, że pies tyle waży – w tym momencie ślady na plecach po Zelówce! dały o sobie znać. no dobra… niech będzie suka.

miała być suka, było imię, było szaleństwo, było też niestety coraz więcej wiedzy… jeden pokój, dwie suki, wiele możliwości. nie zaryzykowałam. kocham Zelówkę miłością szaloną i nie chciałabym wybierać między moim najcudowniejszym, wspaniałym dziamotem, a spełnieniem marzeń, o sportowym psie. więc co? do agility i frisbee, średniego wzrostu, lekkiej budowy, mądre, szybkie, zwinne, nastawione na pracę, z ‚niemiłym wyglądem’ yyy z czegoś musiałam zrezygnować…

jakie psy są w czołówce MŚ agility, obedience, flyball, frisbee itp i tworzą rasę? paskudnie miłe i urocze w wyglądzie, obleśnie oklepane pieski dla 15 letnich mistrzyń agility – bordery…. nie, ja nie chce bordera.

tutaj powinna nastąpić długa przerwa na skomplikowany proces myślowy. idę po kawę.

ale one się czają, i biegają po łukach, i są takie słodkie… i… i… i… i niestety są bezdyskusyjnie najlepsze do sportu. i sa trochę jak Zelówka, do tańca i do różańca. i chyba nawet, jak tak na nie patrzę, to nie wszytskie ociekają słodyczą hmmm.

i wtedy pojawił sie Cukier. i Seven. i małe kuleczki.

a teraz jest Qsław.

po 4 latach w zasadzie border collie stało się moją rasą, niestety, utonęłam w czarno-białych pastuchach bez reszty. nie widzę za 5, 10, 20 lat swojego domu bez bordera. no dobra, dwóch borderów ;)

kocham miłoscią szaloną swojego najpiękniej paskudnego Kartona za to, że jest. on biega i skacze i przynosi i… no wszystko robi, ale chyba najbardziej lubię to, że po prostu jest i że ‚chce’. przynosić piłkę, skakać po drzewach, ciągnąc sanki, robić slalom na jedną łapę, wysokie flipy, co tylko sobie zamarzę. budzi rano przytulankami, mruczeniem, a teraz leży pod moimi nogami, ciekawe, czy wie, że o nim piszę? ;)

trochę to przypomina wyrzeczenie, trochę kompromis, sama nie wiem. jakkolwiek by tego nie nazwać, był to strzał w 10tkę. ciesze się.

Reklamy

About agnieszkazq


One response to “dlaczego border…?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: