stresss…

no dobra, jestem absolutnie leniwa… wstyd mi za tak długi czas bez aktualizacji i postaram się odpokutować za swoje grzechy. natchnień mam wiele, zacznijmy od…

STRESU

w ramach wstępu przytoczę dwuzdaniowy dialog z drugiego dnia wrocławskich zawodów DCDC.

– why you stress?
– becouse i care.

koniec.

to, że startując z Q mam ze sobą duży problem, wiadomo nie od dziś.

kocham swojego psa i bardzo zależy mi na tym, by nie wypadł jak dupa wołowa. na treningach robimy mniej lub bardziej trudne rzeczy, które zwykle wychodzą bardzo fajnie. atmosfera zawodów spina mnie, by te fajne rzeczy pokazać, ale dzieje sie tak do tego stopnia, że w zasadzie kompletnie tracę rozum i robię durne rzeczy. efekt? mój pies wygląda jak dupa wołowa…;] tak więc następnym razem, pamiętając o swoich wczesniejszych wyczynach spinam się jeszcze bardziej i… sami sobie możecie dopowiedzieć jaki jest efekt na 5tych zawodach.

poza dwiema sytuacjami na free i chyba trzema na konkurencjach dystansowych na cały nasz dorobek frizbowych zawodów, mój pies zawsze daje z siebie wszystko, wiem, że moge na niego liczyć. zwykle to ja cos partaczę (patrz: ojej, to ja mu muszę rzucić dobrze – czytaj: a s e k u r a c y j n i e – i… koszę trawę.) a on, bidulek, stara się jak tylko może, uratować sytuację.

dobrym przykładem na prawdziwość mojego ewenementu są starty z Zamszem. idziemy na t&f rzucam ponad 20 pkt a później wychodzę z panem Kartonowym i przy użyciu wszytskich sił mamy 13, 14…. o pełnej improwizacji fristajlowej wynikającej z braków mózgowych (moich, moich) nie będę juz wspominać. przestałam też liczyć co by było, gdyby do mojego końcowego wyniku z 13 punktami na t&f dodać jeszcze 7, które spokojnie mogliśmy osiągnąć. z tymi 13stoma bylismy np na 10 miejscu więc po dodaniu…nevermind.

niemniej jednak, co by nie prowadzać depresyjnej nuty, chciałam rzec, że na chorzowskich zawodach, po spieprzeniu pierwszej rundy w super pro, w totalnym braku nadziei (przez jedno ‚i’) w drugiej udało nam się osiągnąć wynik 21,5 co, biorąc pod uwagę moją niepełnosprytność, jest w zasadzie mistrzostwem…;)
we wrocku natomiast, mój szanowny pan pies raczył uratować pierwszą rundę super pro, i mimo moich, khem, mało idealnych rzutów mieliśmy 19,5 pkt. w drugiej udzieliła mu się pańciowa usterka i dwa razy odbił zębami dysk + raz rzuciłam w ziemię. w efekcie mamy wynik zdaje sie na poziomie 15pkt
ALE pierwszy raz, naprawdę pierwszy jestem dumna z siebie!
wiedząc, że utrzymanie trzeciego miejsca po pierwszym dniu wymaga ode mnie rzutów za czwartą linię i liczyć sie będzie tylko wynik powyżej 20pkt rzucałam khe, khe, za tę czwarta linię…. jaki był tego efekt? dalsze dyski, lecące środkiem pola, wszytskie, które były złapane, zostały złapane w locie, w strefie bonusowej, dziwne, co?
oczywiście nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o gigantycznym wsparciu, które otrzymałam od Pam, o jej radach, o tonie uśmiechu i wiary we mnie :) było by trochę głupio ją zawieść…;)
wracając jednak do drugiej rundy, czemu jestem dumna? bo wiem, że mój pies przeżywał tylko chwilowy brak mózgu, tudzież zdziwienie ‚ej, czemu Ty mi tak dobrze rzucasz?’ :D i jesli uda mi się tylko utrzymać swoje nerwy na wodzy, to będzie już coraz lepiej…;)

swoją drogą jestem bardzo ciekawa kto pierwszy zorganizuje seminarium dla ludzkich zawodników w sportach kynologicznych, dotyczace własnie radzenia sobie z własnym stresem.
w znakomitej większości mamy zajebiste psy i to nasze gamoniostwo staje im na przeszkodzie do sukcesu… z drugiej strony jest to budujące, bo swoje umiejętności zawsze można poprawić ;)

Reklamy

About agnieszkazq


3 responses to “stresss…

  • Natala (&Libra&Mon)

    Pamiętam, że na jednych jedynych(!) zawodach (nasz debiut w Openach) wyłożyłam totalnie i stwierdziłam, że „co ma być to będzie, bo w Openach i tak nie mamy szans” i jakimś cudem skończyłyśmy na 3cim miejscu (spadając z 1go, bo w nd już zaczęłam się stresować ;)). Wniosek z tego taki (na pewno dla mnie), że im mniej się staram, tym lepiej wychodzi. Szkoda tylko, że to tak ciężko wprowadzić w życie :)

  • Paula

    agnieszko, musisz sie wybrac ze mna i mała ania na ‚luźne rozrzucanie’, ktore uskuteczniamy przed kazdym freestylem, gdzie nawzajem mowimy sobie ze umiemy rzucac, umiemy zrobic freestyle i w ogole ładujemy sie pozytywnym podejsciem :P działa :D

    do zobaczenia juz niedługo ;P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: