no i po poznaniu…

oj, mam niedosyt…
nie sądziłam, że aż tak bardzo może brakować ‚robienia czegoś’ z własnym psem ;)
Qsławowa łapka, razem ze szwami uniemożliwiła nam start w konkurencjach frizbowych i choć trudne warunki (wiatr) i obsada z najwyższej półki nie wróżyły mega wymiernego sukcesu, to z lekkim żalem patrzyłam na pole zawodów…

w ramach rekompensaty, z racji dobrego gojenia się rany, spróbowaliśmy swoich sił w dogdivingu – byłam bardzo ciekawa reakcji Q! moje czarno-białe ma wybitne powołanie do wrzucania swego ciałka do wody i tym razem nie było inaczej! skoki do wody powodują u Qsława poziom nakręcenia (skupienia, determinacji) podobny do zwierząt parzystokopytnych – namierzenie, wkręcenie, klapki na oczy :) nasłuchałam się, że często psy skaczące do bajorem reagują ‚stopką’ na końcu podestu, bo jednak basen i cała jego otoczka to nie to samo – Qsław na szczęście nie zauważył różnicy :)) cieszę się, że odnalazł w tym straszną frajdę, mam nadzieję, że będziemy jeszcze mieli okazję spróbować swych sił w podobnych próbach! start w poznaniu potraktowałam mocno rekreacyjnie, nie chciałam nadwyrężać kjułikowej łapy, ale dzięki obserwacji zawodników udało mi się zgromadzić trochę wiedzy na temat tego, jak poprawić swój rezultat następnym razem – oby się udało!
tak czy inaczej, karton na trzech łapach dochrapał się przejścia do zaszczytnej ‚najlepszej dziesiątki’ a w sieci znalazłam śliczne zdjęcie:


fot: Andrzej Podgórski

Zelówka natomiast pokazała klasę w Bonsaiach! o ile Wrocław był mocnym fristajlem, o tyle Poznania nazwać nie potrafię… z moim ogarnięciem, planem na to, co chcę robić było dużo, dużo gorzej… każdy jednak wie, że dziamnik posiada magiczne właściwości autoobronne i tym sposobem miałyśmy przewagę po samym fristajlu, którą zdecydowanie zwiększyłyśmy na toss&fetch. pierwsze i drugie miejsce dzieliło prawie 20 punktów! pękam z dumy i troszkę ze smutku, że nie posiadam tych kilkudziesięciu tysięcy dolarów potrzebnych do sklonowania mojego seniora-wymiatacza…

fot: Andrzej Podgórski

chciałabym jeszcze napisać odę pochwalną do reszty Zelówkowej konkurencji – zarówno Mela jak i Billy to fantastyczne psy! dopiero zaczynają, ale widać w nich super potencjał – mam nadzieję, że zostanie wykorzystany! chciałabym za rok, czy za dwa obejrzeć zmagania ‚małych psów’ przy których wszystkim opadnie szczęka! skoro debiut był tak udany, to po zgłębieniu tajników frisbee oboje będą nieźle wymiatać! ta konkurencja dopiero się rozwija, ale bardzo cieszy mnie, że już na chwilę obecną jest na co popatrzeć! pamiętam pierwsze bonsaie, które zobaczyłam 4 lata temu w Czechach, startując z Z w openach i …. pozostawię je bez komentarza. teraz, mamy małe, łapiące torpedki, morderców dysków, jest czaaad! :) Pam Martin powiedziała mi, że polskie dogfrisbee robi się niebezpieczne, bo udało nam się odkryć jej największy sekret – potęgę małych psów! nie tylko border collie czy aussie się w tym sporcie liczą- pamiętajcie, w maluchach siła!

zakończę ten wpis obietnicą – Lady Z obchodzi w tym roku swoje 10te urodziny… w zeszłym roku, w Poznaniu, mówiłam o końcu startów. na szczęście formuła bonsaiowych występów zmieniła się i teraz rozgrywamy jedną rundę freestyle i jedną t&f, czemu jamnicze łapki dają jeszcze radę. jednak musze liczyć się z tym, że ten sezon, najprawdopodobniej będzie ostatnim sezonem jej występów na zawodach… obiecuję zmobilizować się do Sopotu na tyle, żeby można było zobaczyć nie tylko genialną Zelówkę, ale i fajny występ, bo dziamot zawsze błyszczy, gorzej z pańcią…;)

Advertisements

About agnieszkazq


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: