sopot!

plaża.. morze… frisbee… czegóż chcieć więcej…? ;)

6-7.08 w Sopocie odbyły się ostatnie kwalifikacje do finału serii DCDC.
dotychczas zawody sąsiadowały z wystawą psów na hipodromie, lecz tym razem lokalizacja zmieniła się – zdecydowanie na lepsze! plażę od pola startowego dzielił jedynie dobry, longdistansowym rzut dyskiem!

pogoda wbrew prognozom dopisała – pierwszy dzień był idealny, delikatny wiaterek, słonko najczęściej przesłonięte delikatnymi chmurami- żyć nie umierać! drugi zaczął się równie doskonale i dopiero na początku top20 w super pro nastąpiło oberwanie chmury… niemniej toss&fetch został połączony z wyborami miss mokrego podkoszulka ;)

silna reprezentacja w postaci Bejruta, Zelówki, Zamsza i Kjusława spisała się doskonale! ale po kolei..

Rude, ze względu na przebłysk geniuszu w weekend poprzedzający zawody miało się wylaszczyć w openach. przebłysk ma jednak to do siebie, że jest mocno, zapierający dech w piersiach i… chwilowy… dla dobra ogóły i bezpieczeństwa rudości jej aktywności zostały ograniczone do super pro w którym co prawda pokazała freestyle…;) ale i tak uważam, że jest postęp. trybiki powoli zaczynają pracować co mnie bardzo cieszy, bo przy dobrej fazie ona potrafi fajne rzeczy.

Zelówka, jest mistrzem. kochany, wspaniały, starający się jamnik. ja jestem dupą wołową, która wymyśla układ na 4 minuty przed wejściem, ale… powoli zaczynam robić z tego habilitację więc jest coraz lepiej ;) ze względu na mała ilość bonsaiów kurdupelki startowały razem z resztą openowców. miałam bardzo mieszane uczucia co do dwóch rund, ale dziamot chyba wyczuł powagę sytuacji i czas między sobotą a niedzielą przeznaczył na silną regenerację, która zaprocentowała! regeneracja oczywiście nie obejmowała grilla ;)
wyfirstajlowany z głową fristajl nr dwa pozwolił nam pokazać fajnie wszytskie elementy – te bardziej absorbujące uskuteczniłysmy na początku, te mniej w części końcowej. uważam, że jak na nasze możliwości zaszczytne 12ste miejsce w takiej stawce to wielki sukces! szczególnie, że na toss&fetch rozwalony, zelówkowy zoom dał o sobie znać… mimo trzech niezłapanych rzutów uzyskałyśmy 9,5pkt i strach pomyśleć jakby się to wszytsko skończyło, przy 100% skuteczności…;)

Zamsz. wilgotne, morskie powietrze spowodowało, że Zamsz trochę spleśniał…;) i właśnie na karb tego zrzucam jej fazy frizbowe. wykonała bardzo dobrze najtrudniejsze elementy, a w prostych dała się ponieść fantazji. pozostaje mi mieć nadzieję, że to taka taktyka przed finałami na których pokaże się świetnie z każdej strony. tak czy inaczej wielki sukces na jej koncie: 3 miejsce w super open oraz 5 w super pro, dzięki którym uzyskała dwie kwalifikacje na finał krajowy. Zamsz, jeśli to czytasz… ta wzmianka o pokazaniu się dobrze dotyczyła fristajlu i NASZEGO super pro, Myszonowi ono do szczęścia nie potrzebne – pamiętaj, pańcia cię bardziej kocha…;)

Kjusław. jako następca Zelówki, tzn przynajmniej z założenia, ma wątpliwą przyjemność ponoszenia konsekwencji za moje nieogarnięcie… oczywiście później potrafi się odpłacić, ale… od początku. mentalny fristajl z Zelówką jest niczym w porównaniu do tego z Kujem. tym razem to ja łapię fazę Dżejka… co prawda doszło do pewnej ewolucji – już nie stoję na środku pola po 30 sek i nie zastanawiam się co dalej, tylko rzucam pałowato dziwne rzeczy, a później słyszę 30 sekund do końca i przelatuje mi przed oczami tuzin rzeczy, o których zapomniałam. ale to jeszcze nic! na freestyle’u mój pies najczęściej potrafi się obronić! w toss&fetch bywa już gorzej w wyniku czego pan Kuj zdobywa całe 11,5pkt! przy ogłoszeniu wyników po pierwszych rundach zazwyczaj błyszczę umiejętnościami matematycznymi z pierwszej klasy podstawówki, dodając do naszego wyniku ‚zgubione’ dziesięć punktów w t&f, sprawdzam jeszcze raz klasyfikację i jedyne co mi zostaje, to udać się do namiotu po różową żyletkę… tak czy inaczej wywalczyliśmy kwalifikację do finału krajowego w open (7 miejsce) podskakując do drugim free o 2 oczka :)
przewidując danie ciała na całej linii oddałam Q do super pro Maćkowi, w efekcie Karton zapierdzielał na 4 linię z nim i z Szymkiem. w pierwszej rundzie z Mackiem wyłapał dyski na 20,5pkt, z Szymkiem na 21,5. w drugiej, za moje grzechy postanowił zemścić się na Maćku, czy jak kto woli, udawać DżejDżeja i złapał 3 dyski (13pkt)… start z Szymonem potraktował chyba bardziej ambicjonalnie wykonując w sumie swoja życiówkę 22 pkt dzięki czemu zdobył zaszczytne 3 miejsce :) i kwalifikację ;>

zapomnniałabym o ostatnim ogniwie naszego dream teamu – Bessi. Besiak jest psem wymarzonym do frisbee, bo zrobi za nie wszytsko i złapie je za wszelką cenę. do sukcesu zabrakło nam mojej wiary w siebie, tak czy inaczej jestem zadowolona – zajęłyśmy 12 miejsce (18,5 i 17,5).

ze względu na lokalizację, atmosferę i przebieg całości były to świetne zawody! teraz jeszcze tylko 3 tygodnie i finały. kolejna okazja do tego, bym dała ciała, chociaż… obiecałam sobie, że spróbuję nie rzucać asekuracyjnie, bo w sumie nic nie bedę mieć do stracenia :)

na finałach wystąpimy w składzie:

open – Agnieszka&Q, Szymon&Zamsz
super pro: Agnieszka&Zamsz, Szymon& Zamsz, Szymon&Q

kciuki sa absolutnie niezbędne!

Reklamy

About agnieszkazq


One response to “sopot!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: