tiktaktiktak!

czas… potrafi płynąć wolno, patrzymy na zegarek jest 10, pół godziny później 10:01. wszystkie znane mi zegarki mają jednak ostatnio zmowę działania i po ‚dziesiątej’ wybija od razu północ. dni lecą jeden za drugim w tempie ekspresowym, przedwczoraj byly zawody w sopocie, wczoraj mistrzostwa europy w poznaniu, a znając życie jutro finały w warszawie :)) z szybkością ekspresu (do kawy, nie pkp) spróbuję nadrobić zaległości.

Sopot zawsze budzi moje pozytywne skojarzenia. dlaczego? kocham morze :)) morze+frizbowe zawody, eh… czy może być lepsze połączenie? ano… może! ale o tym trochę później :)
choć warunki, jak na nadmorskie, były zupełnie nietypowe – brak wiatru, to atmosfera standardowo wyśmienita! również standardowo udało mi sie skopać pierwszą rundę co Q postanowił wykorzystać i popuścił wodze fantazji… oczywiście ja wiem i rozumiem, że pies może w ten sposób reagować na stres własciciela ale po pierwsze – Qsław jest księżniczką więc mu nie przystoi, a po drugie… czilałt mojej psychiki uruchamia się dopiero wtedy, gdy wiem już, że skopałam coś tak mocno, że bardziej się już nie da i jedyne co mi pozostaje, to uratowanie honoru swojego psa, co czynię zwykle bez większego parcia, w końcu… -> patrz ‚po pierwsze’ ;]
na tych zawodach wyjątkowo toss&fetch do free był drugiego dnia. lekko zabiegana uświadomiłam sobie, że już za chwilę moja kolej, zdążyłam jedynie poprosić moją dobrą wróżkę – Grzegorza :) o odpowiedni akompaniament, wyjąć psa z klatki, wziąć dysk i zrezygnowana acz wyluzowana pooooszłam! odległość standardowa (znienawidzony koniec trzeciej strefy…) aleeee! drodzy państwo! jeden rzut skopany! pięć złapanych w powietrzu! wszystkie w czasie! radośc moja nie znała granic! duma z powodu własnego jak również księżniczkowego nadmuchała mnie do tego stopnia, że nie wiele wystarczyło bym pękła! ale, ale… kosmos nadał sygnał o zagrożeniu peknięciem i w efekcie otrzymaliśmy zacne 11,5pkt z dwoma dyskami nie załapanymi i jednym poza czasem. nigdy z matmy nie byłam dobra, sędzia liniowy/czasowy też pewnie nie wie co widział, ale co tam… przeciez i tak schrzaniłam pierwszy freestyle więc co ja się tam będę przejmować…? przejmować trochę się zaczęłam, jak się okazało, że sędziowie mocno łaskawy okiem spojrzeli na moje poczynania i te ‚brakujące’ punkt z t&f zrobiły by różnicę, może nie podiumową, ale znaczącą… morza szuuuuum, ptaków śpieeeew, złota plaża pooośróóód drzew! poszłyśmy razem z naczelnym poznańskim pałonkiem zamoczyć swoje skromne osoby w bałtyku, który wypłukał wszystkie zmartwienia i siuuu, na pole! najpierw pochwalę się ja! nasza druga runda, z szanownym Kjusławem była doprawdy zacna! jednej z najwyżej ocenionych naszych freestyle’ów na prawie 34pkty! choć złośliwy chochlik przypominał mi o pierwszej rundzie i oficjalnym wyniku tossa to jednak radość z odpałączenia była większa :)) Kjułiczkowi dystansowy rezultat chyba też wjechał na ambicję, bo uruchomił tęczę i popatajajał na niej razem z Szymkiem po kwalifikację do finału krajowego w super pro! banan jest? jest! resztę przemilczymy :)

a takie słitaśne foteczki mamy z sopotu:

‚posopocie’ miało być jak zwykle jak po sopocie ale… dwa tygodnie wcześniej wpadliśmy po uszy! jadąc na ostatnie LADC do gorzowa postanowiliśmy po drodze zahaczyć o Annówkę – http://jasky.pl/annowka/ – która zauroczyła nas bezlitośnie… w związku z tym tegoroczne ‚posopocie’ zostało zamienione na Annówkorelaks. nie ma znaczenia, co w tej chwili napiszę o tych magicznych pięciu dniach. o miejscu. o atmosferze. o ludziach. nie odda to nawet w niewielkim ułamku zajebistości tego wszystkie. trzeba pojechać i przekonac się na własnej skórzę, a daje moją osobistą gwarancje, że sie nie zawiedziecie :)

Annówka…

na samo wspomnienie moje myśli odpływają w siną dal tak więc część traktująca o poznańskich mistrzostwach europy będzie w następnym odcinku!

ps. zapomniałabym! Annówka ma jeden minus! no, może dwa… zbyt szybko trzeba z niej wyjechać i jak się już znajdzie jakąś piękną pamiątkę stamtąd jak ja to zrobiłam…

to nie pozwalają jej zabrać…;)

Reklamy

About agnieszkazq


2 responses to “tiktaktiktak!

  • Paulii

    magiczne miejsce z tej Annówki ;]
    mam nadzieję ,że na następnych zawodach DCDC czas popłynie trochę wolniej ;>

  • MartaGrace

    Co do Annówki to muszę się zgodzić, mój borderek miał to szczęście, że spędził tam pierwsze 8 tygodni życia :D a ja że z racji pochodzenia mojego psa mogę odwiedzać to miejsce i odwiedzać.. ale odległość trochę powstrzymuję niestety :c A Cash jest zajebiaszczym szelciakiem :D Pracowałam z Nim trochę i na prawdę jest strasznie fajny, niestety Marta ma Go pod okiem i nie da rady go ukraść :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: