Poznań 2012 czyli Mistrzostwa Europy Dogfrisbee

takie opóźnienie? wstyd i hańba! aż nie wiem za bardzo co napisać, bo emocje opadły albo raczej… zostały przytłoczone czymś innym ;> pokuszę się więc o telegraficzny skrót.

jedna z większych imprez tego typu, które się kiedykolwiek odbyły na świecie. 400 teamów z 11 krajów europy, oj działo się! to były jedne z tych zawodów, które najchętniej przesiedziałabym całe tylko i wyłącznie oglądając występy innych bo było na co popatrzeć. inna sprawa, że z racji mnogości atrakcji najlepiej byłoby się jeszcze rozdwoić… roztroić… rozczworzyć?

byłam zgłoszona z Q do super open z założeniem, że pierwsza połowa osiemdziesięcioosobowej stawki to będzie sukces i do super pro toss&fetch, żeby odpauonczyć swój umysł, tudzież spauonczyć tam a nie na rundzie fristajlowej ;]
nieskromnie powiem… plan wykonany!
spt&f został przeze mnie i przez lorda kjusława skopany ah, w sposób doskonały. nawet nie pamiętam wyniku, ale nie jest to żadną stratą dla ludzkości. za to, uwaga, start w super open…. jest lans (swoją drogą, śmiesznie się to pisze z perspektywy wyniku warszawskiego :P obiecuję w tym miejscu już nigdy więcej nie zwlekać z notką aż tak długo). pierwsza runda, całkiem przyzwoicie, powiedziałabym nawet, że powyżej normy. było to dla mnie sporym zaskoczeniem, gdyż przywykłam do tego, że zgłaszam się najpóźniej jak się da, by występować jak najwcześniej a i tak stres dosięga mnie swoimi mackami, tymczasem w poznaniu kolejność była losowana, mój chytry plan z czekaniem do ostatniego momentu wziął w łeb i dostałam numer sześćdziesiąt czy siedemdziesiąt coś. może to zasługa mojego godzinnego ‚luzu’ przed startem, może natłoku obowiązków, a może po prostu poznań – miastem przyjemnych doznań? ;) tak cz inaczej po pierwszy freestyle’u zajęliśmy z Q trzydzieste-któreś miejsce i było całkiem fajnie. zupełnie przypadkiem zaniedbałam swoją kolejność w tossie i chyba nie miałam czasu za bardzo się zestresować. OCZYWIŚCIE wychodząc na pole kołatała mi w myślach runda z super pro, ale… jakoś tak rzucałam, dyski dolatywały całkiem ładnie na koniec trzeciej strefy (sic!) księżniczka kjułiczka skakała i… łapała! jeden rzut skaszaniony przeze mnie, jeden bardzo szybki, złapany na ziemi, reszta w górze i, moi drodzy, stała się własnym master of dizaster z wynikiem 17 puntków! już nawet nie pamiętam na którym miejscu wylądowaliśmy, pamietam tylko, że podskoczyliśmy trochę w rankingu i nasz fristajl, następnego dnia, odbył się w ostatnim rzucie :)
w miedzyczasie szanowny kjusław został przerobiony z książniczki kjułiczki na księcia ciemności, skoczył swój rekord życiowy w dogdivingu – 5,05 metra
null
życie stało się piękne, a dzień skończył nie wiadomo kiedy, za to, na szczęście, wiadomo gdzie :))
nasz drugi freestyle eh… stresik był? był! ale, uwaga, lekko zdrowy. wyszliśmy z bananami na twarzach, pamiętając wnioski z poprzedniego występu i huh, jeszcze do zeszłego weekendu był to nasz najlepszy fristajl! ogarnięcie umysłowe z mojej strony, skakaniowo-łapaniowe ze strony ku, żyć nie umierać! zdaje się, że koniec końców znaleźliśmy się na 24 miejscu co uważam za zajebisty sukces biorąc pod uwagę warunki niesprzyjające do dobrego przygotowania się. strasznie fajne jest to uczucie, gdy, mimo, że wie się, że można było coś zrobić lepiej, i tak jest się bardzo BARDZO zadowolonym z efektów.

a jeszcze fajniejszym jest, gdy ktoś, kto naprawdę zna się na rzeczy, kto zjadł zęby na dogfrisbee, z czyim zdaniem naprawdę, naprawdę się liczysz, mówi Ci, że to co zrobiłeś, było naprawdę świetne! słodzę sobie? trochę tak… ale na me do poznania przyjechała osoba, której pracę uwielbiam i cenię, która nierozerwalnie łączy się z moimi świadomymi początkami w tym sporcie i o treningu z którą marzyłam, od kiedy tylko mam Q. tą osobą jest Apryl Lea

w 2007 roku, kiedy miały miejsce pierwsze mistrzostwa europy dofrisbee, które odbyły się w polsce, Apryl razem z Ronem Watsonem przyjechali na nie, by sędziować, startować, poprowadzić seminaria. wiedziałam wtedy tyle co nic, miałam mnóstwo zapału, fantastycznego psa, wakacje, które pozwalają mi na zarobienie trochę grosza i po zawodach w olomouc, w których zgarnęłyśmy z zelówką 3 miejsce, a na których byli oni! zostałam namówiona na seminarium.

obiecywałam sobie wiele co do tego wydarzenia, nauczyłam się trochę i… pozostał niedosyt. miałam poczucie, że do mojej pracy z Zikiem wniesione zostało niewiele. dopiero po wielu miesiącach to, co Apryl z Ronem nam przekazali ‚zaskoczyło’ w mojej pracy z frisbee i przyniosło niemałe rezultaty. czy istniała wobec tego szansa bym odpuściła sobie okazję, na którą czekałam 5 lat? oczywiscie, że nie :)
w poniedziałek, po zawodach, ledwo żywi stawiliśmy się na poznańskiej cytadeli. park, jak park, nikt by nie pomyślał nawet, że przez weekend przelało się tu morze emocji, ludzi i psów :) rzucaliśmy dzielnie, katowaliśmy Apryl pytaniami, uczyliśmy się od siebie i staraliśmy się wycisnąć ile się da z tak niecodziennej możliwości jak trening z nią. wszystkie odpowiedzi były jasne, powiedziałabym nawet, że brutalnie proste, wszystko układało się w logiczną całość, którą każdy z nas zna! czyżby…? gdy nadszedł czas zakończenia naszego spotkania znów miałam uczucie niedosytu, najchętniej zminiaturyzowałąbym Apryl, schowała do kieszeni by móc w dowolnym momencie wyciągnąć ją, rozwiać swoje wątpliwości, zdać pytania, upewnić się, ze robią dobrze.
po przetrawieniu wszystkiego, co usłyszałam, przeczytaniu mnóstwa artykułów i obejrzeniu dziesiątek filmików na pvybe.com zatrybiło. fajnie, że dużo wcześniej niż poprzednio ;) niewyobrażalnie dużo dało mi to seminarium, znaczna część znaków zapytania, które uparcie i od dłuższego czasu tkwiły w mojej głowie po prostu zniknęła. mam nadzieję, że za ‚pięć lat’ będzie okazja, by usunąć kolejne :)

niezawodny support przed występem – AIRBENDERS! wicher nam nie straszny…;)

Advertisements

About agnieszkazq


One response to “Poznań 2012 czyli Mistrzostwa Europy Dogfrisbee

  • Asia

    Po raz enty gratuluję osiągnięć!!! W tym sezonie pokazaliście kto tu rządzi!
    No i zazdroszczę seminarium z Apryl ;) Żałowałam i nadal żałuję, że nie mogłam na nim być :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: