zawody w Sielinku!

w malowniczej miejscowości, w magicznym miejscu, w fantastycznej, sielskiej atmosferze odbyły się ostatnie zawody w tym sezonie w polsce :)
od lat na czechach, gdy jesień zaczyna się już na dobre panoszyć, rozgrywane są zawody na pożegnanie lata – bye bye summer. w dwa dni są w sumie cztery konkurencje, wszystkie techniczno-dystansowe, żadnych fristajli. jest dobdartbee, time trial, long distance i toss&fetch. w tym roku, dzięki zapałowi i poświęceniu Halinki i Janka taką imprezę mieliśmy też w polsce! pomysł jak dla mnie rewelacyjny, bo po wszystkich ‚ważnych’ zawodach fajnie jest w luźnej atmosferze, bez pośpiechu i jakiejkolwiek presji stanąć do rywalizacji raz jeszcze, a po południu, z tymi samymi ludźmi, usiąść przy ognisku i… herbatce ;) i oddać się błogiemu czilowaniu.
miałam to szczęście, że po świetnym finale, spełniło się jeszcze jedno, moje małe, frizbowe marzenie. zostałam poproszona o posędziowanie tych zawodów, na co zgodziłam się z niemałą przyjemnością :) jest to kolejne, nowe doświadczenie niosące za sobą dużo przyjemności ale z drugiej strony również spore poczucie odpowiedzialności.

choć sędziowanie, przynajmniej w kwestii t&f było surowe, to mam nadzieję, że sprawiedliwe i nikt nie poczuł się urażony ;) jak na razie żadnych sprzeciwów nie ma, bo podobno grunt, to dobrze zatrzeć ślady >;>
było bardzo miło, serdecznie, sympatycznie, no… sielsko po prostu! a rywalizacja, drodzy państwo, naprawdę na wysokim poziomie! nikt nie odpuszczał, każdy walczył do ostatniej chwili, a po skończonej rundzie zbierał serdeczne gratulacje tudzież leciał uścisnąć rękę innym :)
spędziłam naprawdę świetnie ten czas, pogoda dopisała, towarzystwo również a i nagrody od sponsorów umiliły nadchodzący koniec zawodów. organizatorzy spisali się naprawdę znakomicie, eh… już nie mogę doczekać sie kolejnych takich zawodów!

aaaa, zapomniałabym się pochwalić! otóż, otóż, moi mili! ja, pauonk we własnej osobie! zajęłam zaszczytne, 4te miejsce w tossie w wynikiem 21,5 pkt w każdej rundzie, co oznacza, że udawało mi się dorzucić na czwartą strefę!!!!!!

na fali lansu, choć już troszkę mniejszego, bo t&f poCZebny mi do fristajlu a long to tak, cóż, niekoniecznie… stanęliśmy z Donem Kjusławem na CZecim! miejscu w longdistance kobiet! (kobiet, kobiet, mówiłam przecie, że księżniczka…;)) i uzyskaliśmy piękny wynik złapanego rzutu na 42 metry :)

pragnę równiez nadmienić, że Kjułiczek przeżywa jakiś zajebisty okres w swoim życiu i wykazuje się dość mocno, stara i w ogóle…

pięknie łapie, często – serio,serio – skacze

no i jest taaaaaaki śliiiiiiicznyyyyyy:

a ja cały czas, w związku z powyższym pękam z dumy!

Reklamy

About agnieszkazq


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: