psie spa.

jak często kąpać psa?

to pytanie przewija się nie tylko wśród świeżo upieczonych właścicieli puchatej kulki, wątpliwości często mają również ‚starsi stażem’.

częstotliwość w dużej mierze zależy od naszych preferencji. są osoby, które zwyczajnie lubią wtulać się w pachnące psie futro.
jedna rzecz to zapach ‚psa po kąpieli’, a druga ‚zapach czystego’ psa. jeśli burek nie ma żadnych problemów skórnych i żyje w dobrych warunkach, zapach ‚czystego psa’ utrzymuje się naprawdę długo. w przypadku moich dwóch psów, Qsława i Zelówki, kąpiel najczęściej podyktowana jest ‚już chyba by wypadało’, bardzo rzadko zdarzają się sytuacje w których jedno z nich jest utytłane w czymś paskudnym i po prostu śmierdzi. lubię miękkość ich futra po kąpieli, zapach szamponu i odżywki, ale nawet po kilku miesiącach od szorowania, przytulanie się do nich jest miłe dla nosa.
jest też Zamsz i Cukier i tu sprawa nie prezentuje się już tak różowo… obie suki muszą! być kąpane co 2-3 miesiące, bo ich własny zapach jest wątpliwą przyjemnością dla otoczenia. nie ma to nic wspólnego z wytarzaniem się w padlinie tudzież innych ‚bajerach’, najprościej rzecz ujmując, po kilku miesiącach Q dalej pachnie, Zamsz natomiast ‚śmierdzi’. to jest trochę tak jak z ludźmi, jedni myją się dla samego odświeżenia inni, by znów być czystymi.
każdy z nas lubi coś innego, dlatego, abstrahując od skrajności, to nasze preferencje powinny dyktować częstotliwość prania czterołapa. chcesz kąpać psa co 2,3,6,12 miesięcy? jeśli tylko nie ma to żadnych niekorzystnych skutków ubocznych dla samego psa, proszę bardzo. jeśli jednak odczuwasz taką potrzebę raz na kilka dni, tudzież raz na kilka lat to może warto przemyśleć swoje podejście…?

skoro już wiemy kiedy, pojawia się jeszcze pytanie jak?

punkt pierwszy – namierzamy obiekt ;)

punkt drugi – dokładnie czeszemy likwidując ewentualne skołtunienia, które w trakcie kąpieli mogłyby przeistoczyć się w true-rasta-dredy.

punkt trzeci – zamykamy okna, nikt nie lubi marznąć w wannie.

punkt czwarty – umieszczamy obiekt w zasięgu źródła ciepłej wody.
mała dygresja: mało który pies lubi się myć. żeby zmniejszyć ‚traumę’ moje psy same wskakują do wanny, wchodzą pod prysznic, za co mogą liczyć na nagrodę. im mniej przymusu, tym lepiej, co oczywiście nie oznacza, że potencjalne ucieczki uchodzą im na sucho. i to w dokładnym tego słowa znaczeniu. ;)

punkt piąty – moczymy psa. woda powinna być ciepła. pamiętajcie o dwóch ważnych kwestiach – temp ciała psa jest wyższa od naszej więc i temperatura wody powinna być odrobinę wyższa niż ta, w której sam chciałbyś wziąć prysznic + większość psów posiada solidne zabezpieczenie przed wodą – podszerstek, dlatego mocząc psa nie zapomnij dotrzeć do samej skóry, przeczesując dłonią ‚pod włos.

punkt szósty – mycie zasadnicze.
w wielu źródłach możemy znaleźć informacje o tym, że pies ma unikalną barierę tłuszczową, która jest świętą, dlatego też częste mycie nie jest pożądane. co o tym sądzę, możecie przeczytać w pierwszym akapicie, ale… faktem jest, że grubo ponad 90% preparatów do mycia zwierząt, ludzi, dzieci ( ;) ) zawiera dużą ilość tego samego detergentu co płyn do mycia naczyń ludwik. o ile myty obiekt nie jest po uszy utytłany w smalcu, naprawdę nie potrzebuje aż takie oczyszczenia, dlatego polecam nie stosowanie szamponu bezpośrednio na skórę. sama najczęściej korzystam z pustej, plastikowej butelki, do której wyciskam szampon i zalewam go wodą po czym mieszam (mniej więcej 1:10). taki roztwór dużo lepiej się pieni, tak samo dobrze oczyszcza, a jest zdecydowanie mniej agresywny. ucieszy się wrażliwa psia skóra i nasz portfel ;)
budżet ucieszy się także z tego, że naprawdę nie musisz powtarzać mycia. jeśli weźmiesz talerz po świeżo zjedzonym obiedzie i umyjesz go gąbką z odrobina płynu to będzie on czysty. pies tym bardziej.
kwestia mycia psa mydłem – szarym, czarnym czy różowym… NIE. po prostu nie. mydło ma odczyn zasadowy, skóra psa mocno kwaśny. nie rób tego, więcej szkody, niż pożytku.
jeszcze jedna ważna rzecz, no dobra dwie – uważaj na uszy i oczy. są zwolennicy mycia psa od szyi w dół, ja natomiast uważam, że psa myje się całego, dbając o to, by nic nie dostało się do oczu i środka uszu, a po wyszorowaniu tych drugich, od razu je spłukuje i odciskam z wody. pamiętaj, że psia sierść to nie wełna do filcowania dlatego myjąc burka, rób to delikatnie, bardziej masując skórę, niż drapiąc ją i ‚ucierając włosy’. mniej przyszłych kołtunów , mniej zniszczonych włosów = piękniejszy i szczęśliwszy pies.

punkt siódmy – płukanie.
jeśli tylko nie masz psa z sierścią jak bulterier czy inny whippet to masz przekichane… wypłukać psią sierść należy bardzo dokładnie, gdyż nawet niewielka ilość szamponu, która zostanie na skórze może wywołać podrażnienie. tu niestety toczymy bój z wcześniej wspomnianym wrogiem – podszerstkiem. uzbrój się w cierpliwość i dokładność, jeszcze tylko trochę i będziesz miał to z głowy.

punkt ósmy – zabezpieczenie włosa.
ja wiem, że to ‚tylko pies’. ja wiem, że ty wcale nie chcesz ‚na wystawy’. ja wiem… ale zgodzisz się ze mną, że umyłeś swojego psa? pozbawiłeś go wszystkich zanieczyszczeń w tym także i tłuszczu, tego dobrego, naturalnego, z włosa i skóry? napraw to. połóż na psa odżywkę. nawet jeśli nie potrzebujesz lśniącej tafli loków u swego pupila, to zrób to chociażby po to, by jego organizm nie musiał zając sie wyrównywaniem braków w natłuszczeniu włosa i skóry poprzez wzmożone wydzielanie naturalnego sebum. potrzymaj tę odżywkę chwilę, składniki muszą mieć czas, by zadziałać. dobrze w tym miejscu wziąć grzebień, najlepiej drewniany lub plastikowy, z szeroko rozstawionymi zębami i przeczesać psa. dzięki temu zagospodarujesz czas, a odżywka dotrze do każdego włosa. robiąc to unikniesz później problemów z rozczesaniem sierści, a warstwa specyfiku zapobiegnie łamaniu się włosów przy rozplątywaniu. spłucz psa delikatnie chłodniejszą wodą, dość dokładnie, aczkolwiek nie musisz poświęcać temu już tyle czasu ile przy spłukiwaniu szamponu. nawet jeśli odrobina rozwodnionej odżywki zostanie na sierści, nic się nie stanie. będzie to tylko dodatkowe zabezpieczenie/odżywienie.

punkt dziewiąty – suszenie.
zanim zabierzesz się za ręcznik, odsącz psie futro dłońmi. połóż je po obu stronach psiego pyszczka i delikatnie! dociskając, przesuń je w dół, do szyi. z szyi lecisz przez tułów, następnie ogon, tylne łapki (każda z osobna), przednie i voila! nadmiar wody usunięty! jeśli pogoda na to pozwala, zarzuć na psa ręcznik, podwiń go pod brzuch i wynieś psa na zewnątrz by mógł się swobodnie otrzepać. nie pozwól oczywiście na tarzanie się ;) jeśli nie masz takie możliwości, albo jest brzydko i pada przejdź od razu do osuszania ręcznikiem. nie trzyj sierści jak leci w każdą stronę! dociskaj ręcznik, przy dłuższym włosie możesz delikatnie wygnieść sierść podobnym ruchem jak zgniata się papier w kulkę. unikaj pocierania, bo łamie wos i sprzyja powstawaniu kołtunów. na tym etapie sierść powinna być już wilgotna, a nie przesiąknięta wodą. od Ciebie zależy czy chcesz psa dosuszyć suszarką (średni mocny, średnio ciepły nawiew – nie korzystaj z najwyżej temperatury i mocy!) czy pozostawić do normalnego wyschnięcia w klatce czy pomieszczeniu. unikaj przeciągów, nawet jeśli sierść psa wydaje się być sucha, najprawdopodobniej przy skórze dalej jest lekko wilgotna (znów podszerstek…) i łatwo wtedy o przeziębienie.

punkt dziesiąty – ostatni szlif.
jeśli masz pewność, że futro jest suche sprawdź jeszcze raz. na pewno suche? weź ‚rzadki’ grzebień i rozczesz delikatnie sierść. podczas kąpieli, masażu dokładniej, martwe włosy ‚obluzowują się’ dlatego po wyschnięciu możesz mieć wrażenie, że włos zaczyna się sypać. o ile nie byłeś niedelikatny (tarcie, szarpanie itp) to uwierz mi, nic złego się nie stało. sama bardzo lubię ten efekt, bo wyczesanie psa po kąpieli daje mi pewność, że wszystkie zalegające, martwe już włosy, będę mogła usunąć bez najmniejszego problemu zwykłą pudlówką.

punkt jedenasty – świętowanie!
możesz sobie pogratulować i uczcić w ten czy inny sposób gdyż udało Ci się, dokładnie i w pełni profesjonalnie odrestaurować ;) własnego psa. jest czysty, pachnący, nieliniejący… jeśli masz jeszcze siłę, sprawdź czystość uszu, długość pazurków. jeśli chcesz przygotować swojego psa na wystawę, wyskub zrudziały, martwy włos za uszami, podetnij wystające na łapkach włosy, ‚uklep’ odstające kosmyki i jesteście gotowi. prawda, że miło?

jak bardzo miła jest kąpiel może potwierdzić Qsław…

no ale efekt jest chyba wart zachodu:

Reklamy

About agnieszkazq


3 responses to “psie spa.

  • Anna Więsak

    Jestem pod wrażeniem :) W końcu ktoś jasno i logicznie wyjaśnił kiedy i w jaki sposób należy kąpać psa, brawo! Baardzo podoba mi się ten wpis.

  • Izabela / Oto Janka

    Czy badałaś kiedyś pH mydła?
    Ja wiem, że mydła robi się z zasadą, ale jest coś takiego jak reakcja zmydlania. Bez zasady się nie uda. Sama robię mydło dla psów, które po odpowiednim okresie dojrzewania ma pH 7, czyli tyle, ile moje szampony dla psów…
    Dlatego bardzo nie lubię jak ktoś uogólnia mówiąc, że mydło ma odczyn zasadowy. Nie umyłabym psa czymś, czego bym odpowiednio nie zbadała. I dodam, że jest to moje najbogatsze mydło w ofercie ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: