najprostsze rozwiązania są zwykle najskuteczniejsze.

moje psy śpią w łóżku.

nie zawsze wszyscy śpimy razem, ale mają do niego pełen dostęp i lubią z niego korzystać nad ranem, w południe i wieczorem.
kiedy przychodzi wieczór muszę najpierw wynegocjować z Zelówką warunki przejęcia kołdry, a dopiero później jestem w stanie się położyć…;)

nie jest tajemnicą, że Lady Z była w tym roku na dość długich wakacjach u mojej siostry i, co tu dużo mówić, brakowało mi jej bardzo w wielu sytuacjach, również w tych, gdy wciela się w łóżkowy podgrzewacz do nóg ;)
przy okazji finału DCDC w Warszawie została przechwycona z powrotem i… jakoś tak wcześniej nie powiązałam tych wydarzeń, ale mniej-więcej od tego czasu przestałam się wysypiać.
wstaję rano, tu boli, tam strzyka, ręce/nogi zdrętwiałe, hmmm. starość? już prawie uwierzyłam :)) dziwnym trafem w większości przypadków ogólny stan psów zgadzał się ze stanem psów znajdujących sie w łóżku.
gdy nie było z nami jamnika, jej miejsce na ogół zostawało puste, sporadycznie w nogach lądował Cukier tudzież Qsław, ewentualnie Zamsz subtelnie układał się z boku. razem z powrotem Zelówki wszystkie psy postawiły sobie za punkt honoru okupowanie biednego łóżka, a jako, że lubię ich towarzystwo, nie były nigdy przepędzane, a już tym bardziej nie pomyślałam o tym, że mogą być sprawcami mojego porannego cierpienia.

kiedy szał wyjazdów letnich ustał, wzięliśmy się z Myszonem za gruntowne sprzątanie i reorganizację mieszkania i tym sposobem psie posłanie i legowisko wylądowało w sypialni. wiklinowy koszyk wypełniony poduchą i kocami od razu został zajęty przez jamnika, na drybedzie rozpłaszczył się Cukier, Zamsz pomaszerował do klatki, a Qsław tym razem postanowił podpierać podokienna ścianę.

wczesny ranek, pobudka, otwieram oko i nic. przewracam się na plecy i nic. uruchamiam mózgownicę, hmmm, nic nie boli, nie uwiera, nie gniecie, oho… duże, czarno-białe wyczuło, że już nie śpię! codzienne powitanie, pieszczochy, taaak, pod ręką już jest Zamsz ;) zerknęłam na podłogę i widzę Zelówczaka w pozycji horyzontalnej w psich pieleszach, obok Cukier trzęsie łapą na kocu. no dobrze, wilk syty i owca cała, zobaczymy na jak długo…;)

Reklamy

About agnieszkazq


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: