zwolnij, na spokojnie.

na fejsuniu, na profilu ec dogrfisbee 2013 powstała ankieta dotycząca stosunku do utworzenia dodatkowej klasy (advanced). możliwe trzy odpowiedzi :
– myślę, że to dobry pomysł
– uważam, że mamy wystarczającą ilość kategorii
– jest mi to obojętne

w gruncie rzeczy już od dawna chciałam ten tekst, nie wiedziałam tylko jak się do niego zabrać, a ankieta hmmm no cóż, trochę luźno, ale jednak zainspirowała mnie…;]

zastanawiałam się dłuższą chwilę którą odpowiedź wybrać.

lubię dogfrisbee.
cieszę się, że ten sport jest coraz lepiej wypromowany i mamy coraz więcej możliwości do startów, a co za tym idzie świadomość społeczna wzrasta.
utworzenie kolejnej klasy/kategorii wpływa na motywację zawodników, bo nie ma sie co oszukiwać, przeciętny świeżak ma niewielkie szanse na sukces w super open czy super pro toss&fetch, a fajnie jest pojechać na zawody ze świadomością, że jest realna szansa powalczyć o pudło.

Jasiu Kowalski ma swojego Fafika, przeczytał artykuły, naoglądał się filmików, a może nawet wybrał na jakieś seminarium z mądrą osobą. ćwiczy sobie z Fafikiem w sposób mądry i przyjemny dla obu stron i chce pokazać się szerszej publiczności – bardzo fajnie, w końcu od czegoś trzeba zacząć, a wiadomo, że ‚nie od razu Kraków zbudowano’. nasz Jaś ma więc lekką tremę przed zapisaniem sie do kategorii dla ‚zaawansowanych’ i postanawia więc sprawdzić siły swojego teamu w klasie dla początkujących – bardzo pięknie! popieram mocno i Jaś może być pewien, że będzie mieć we mnie wiernego kibica :)

gdyby wszystkie mniejsze i większe świeżynki postępowały jak rzeczony Jaś – jak dla mnie, na każdych zawodach możemy mieć 15 różnych kategorii!
z przykrością muszę jednak stwierdzić, że nie zawsze jest tak pięknie i to już nawet nie o samo dogfrisbee chodzi…
większość psich sportów ma narzucone w swoich zasadach limity wiekowe od których można zacząć brać udział w zawodach. mają one na celu zapobiegnięcie przedwczesnym, zbyt obciążającym treningom.
każdy propagator kyno-aktywności z uśmiechem na ustach krzyczy ‚dogsport is fun!’, ah… żeby tak było…

tymczasem mamy totalnie głupią tendencję do urabiania szczeniaczka od początku, co by na pewno mistrzem był!
zerówki od 15 miesiąca? no to popierdzielamy po hopeczkach szybciutko, tłuczemy strefunie, machamy slalomiki – przecie skoro chcę wystartować z 15 miesięcznym burkiem to on juz! wtedy! musi! wszystko umieć! a nim sie obejrzę minie 18 miesięcy i sruuu do openów!
free na zawodach od 18 miesięcy? dlaczego w takim razie twój roczny piesek nie umie jeszcze vaultów?!?! wiesz ile czasu zostało do startów? tyle co nic! raz, dwa machaj odbicia, bo jak się zagapisz, to Ci się… czkawką odbije startowanie! a dystansiki? 12 miesięcy wystarczy więęęęc… drodzy państwo! 16 tygodni i trzaskamy bekhendzik! nie skacze jak aussik? nie ląduje na 4 łapy? oj, ja bym napisała hodowcy co o nim myślę…

szczeniaczki to jednak tylko część tego ‚tortu’.
są i tacy, który do sportu przymierzają się z dorosłym pupilem. wchodzą na fora, czytają o kilkumiesięcznych mistrzach, oglądają filmiki na których kilkunastotygodniowe szczenie (tak! SZCZENIE!) ładuje się zadkiem na ściane, wskakuje na plecy, łapie frizbiacze i jaka myśl ich nachodzi? ‚to co ja Tofikiem robiłem przez te cztery lata? ledwo łape podać potrafi…’ no i zaczyna się nadrabianie zaległości… zamiast 2 razy w tygodniu śmigamy na trening dwa razy dziennie, pies ma łapać-łapie! biegać-biega! pytanie jak? co za różnica czy skutecznie czy szybko, ważne, że w ogóle w końcu już za chwile nasz debiut! a że do openów się na razie nie wybieramy, to przy innych cyt.: „gamoniach” ze startersów może nie będzie się aż tak bardzo rzucać w oczy, że mój pies to w zasadzie… rzyga frisbee ;]

wracając jednak do możliwych odpowiedzi w ankiecie – została nam druga, którą sama wybrałam i trzecia.

nie miałabym w gruncie rzeczy nic przeciwko kolejnym, mniej lub bardziej wymyślnym, kategoriom dodatkowych. mi zostało super pro i super open do wyboru. pod tym względem – jest mi to obojętne.
moje wewnętrzne zasady sprzeciwiają sie jednak głupiemu i krótkowzrocznemu parciu na szkło. czym innym jest chęć nie wskakiwania od razu na głęboką wodę, zmierzenia się z równymi sobie i danie sobie szansy na piękny, uczciwie zdobyty puchar na pierwszych (kilku) zawodach, a czym innym priorytet ograniczający sie jedynie do zdobycia tegoż bibelotu bez względu na cenę, jaką nasz pies musi za to zapłacić.


jest takie piękne powiedzenie ‚czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci’.

bez względu na to w jakim wieku jest nasz pies, gdy zamierzamy zabrać sie za dany sport jest tyyyyle rzeczy w kategorii ‚foundations’ które warto i należy robić! należy do nich między innymi motywacja – ale nie jej zabijanie, lecz rozbudzanie.
róbmy z psem agility bez przeszkód, frisbee bez dysków, obedience bez ‚typowych, regulaminowych ćwiczeń’ bo robiąc solidne podstawy będziemy mieć solidne fundamenty do budowania sukcesu w jakimkolwiek sporcie.
właśnie wtedy realizacja kolejnych wyzwań będzie tylko kwestią czasu i chęci, że już nie wspomnę o laurach, które same za tym idą. mamy ‚fun’ i my i nasz pies na długie, długie lata, a jest to naprawdę dużo przyjemniejsza niż patrzenie na półkę z tysiącem medali i pucharów :)

dzisiejszy odcinek sponsorowała prawie już 11letnia literka Z ;-)

6 lat

8 lat

10 lat

obecnie, na emeryturze…;)

Reklamy

About agnieszkazq


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: