chyba widzę szczeniaczka!

od czwartku nasze stado powiększyło się o nowego członka i choć to blog księcia ciemności, to chyba przymknę oko na trochę rudości i przedstawię malucha :)

Nai

czas leci szybko, Q w sierpniu skończy sześć lat. choć wiem, że 5 psów to spora ilość, to jednak myśląc o zachowaniu ‚ciągłości’ frizbowej trzeba było wzmocnić szeregi o nową generację.

w zasadzie ostatnie trzy lata śledziłam, analizowałam różne psy, skojarzenia. wiedziałam, że rasy nie zmienię, udało mi się ustalić pewne priorytety, narysowałam sobie w wyobraźni idealnego bordera i szukałam, szukałam, szukałam.
wiecie, że (nie słuchaj kjułiczku…) ideały nie istnieją? bo ja choć wiedziałam, to jednak cały czas w myślach miałam stworzony obrazek i łudziłam się, ze znajdę na jakiejś stronie informacje o spodziewanych narodzinach kjusławopodobnych stworzeń, bez kilku jego wad (ciii).

gdy Paula kryła Wenę po raz pierwszy kompletnie nie rozważałam wzięcia szczeniaka, bo raz, że jeszcze nie czas, a dwa… jak to mówił mój profesor od filozofii ‚każdy ma jakieś mniejsze, większe zboczenia’ ;))
widziałam jednak te maluchy najpierw jako latające po kuchni hodowcy kulki, a później większość z nich mogłam obserwować przy okazji spotkań na zawodach, treningach itp. mimo wspomnianych wcześniej zboczeń, robiły wrażenie ;)
rozpoczęłam żmudny proces namawiania na stworzenie Włóczników 2.0. materiał do namawiania był wyjątkowo oporny, jednak w końcu udało się go nagiąć.

niby najważniejsza decyzja zapadła, ale do tanga, kurcze, trzeba dwojga! poszukiwania potencjalnego ojca to temat na obszerną powieść więc by nie zanudzać, zrobimy szybkie przewinięcie – Wena została pokryta Arsim :)

dwa psy, które znam dość dobrze, mam świadomość ich słabych i mocnych stron, hodowca, którego lubię i ufam, tylko, cholera, to oczekiwanie!
milion pytań, wątpliwości czy to jednak dobry moment, czy będzie piesek dla mnie, tylko proszę, proszę, proszę BEZ białej głowy! a może urodzą się same suczki, a może będą fioletowe w ciapki, a może, a może…?

Wena wysłuchała jednak moich próśb i 27 marca urodziła pięciu chłopców i dwie dziewczyny, a wśród nich… jego:

ja wiem, że do poważnych decyzji trzeba podchodzić rozsądnie i na spokojnie, ale jak zobaczyłam to zdjęcie:

to poczułam dokładnie to samo, co 6 lat temu, wchodząc przypadkowo na stronę hodowli border collie, szukając belga :)

nie nastawiaj się na nic, nie możesz go faworyzować, poczekaj, zobaczymy co z niego wyrośnie – ja to wszystko wiem, jednak sama Paula dość szybko stwierdziła, że ‚jeśli tylko nie będzie totalnie be, to i tak już wiadomo, gdzie pójdzie’. serce nie sługa, cóż począć… ;)

był jeszcze jeden jej cytat, brzmiąc mniej-więcej tak,
że gdyby przed porodem, powiedziała mi, że urodzi się dla mnie piesek.
trikolor.
z małą strzałką.
bez kryzy.
i ja go wezmę.
zabiłabym, po prostu zabiła ;)

przyszedł czas faktycznego podjęcia decyzji. widziałam maluchy kilka razy, jednak mój wewnętrzny tchórz zaktywizował się dość mocno.
mówiłam wcześniej o wątpliwościach? były ich miliardy… wzięcie psa to decyzja na wiele lat. odpowiedzialność za żywe stworzenie. o matko, ale jestem cienka, całe szczęście, że potrafię w końcu wziąć się w garść.

przyszła i TA środa. nieprzespana nocy, cały dzień w pracy, nocny pociąg do Poznania. 3,5 godziny czasu na myślenie.
podróż czerwoną strzałą z Hondzią na twarzy, wejście do kuchni, merdający, rudy ogon i wiem już, że nie wyobrażam sobie by miał trafić do kogokolwiek innego… :)

Paula, jeszcze raz, BARDZO dziękuję za cierpliwość i zaufanie.
dziękuję za Naia!

Reklamy

About agnieszkazq


3 responses to “chyba widzę szczeniaczka!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: