nikt nie lubi poniedziałków…

tylko, że dziś jest środa.
po majówce w Annówce nie robi to jednak większej różnicy… ;)

tak, tak! długi weekend majowy, podobnie jak w zeszłym roku, spędziliśmy w cudnej Annówce. cztery pełne dni wypełnione pracą nad frizbiaczami. choć pogoda bywała kapryśna, to zebrana na miejscu grupa pod wezwaniem latającego dekla dzielnie stawiała jej czoła, a rozgrzewki by Gumiszi, cudny zapach chleba towarzyszący śniadaniom i niezmiennie wspaniała trawa na placu pomagały nam codziennie w pełnej mobilizacji. z jednym, malutkim wyjątkiem, który w demokratycznych wyborach został zaakceptowany, udało nam się zrealizować wcześniej założony plan i tym samym ‚przerobiliśmy’ wszystkie elementy freestyle’u i liznęliśmy toss&fetcha. nie byłoby to możliwe, gdybyśmy nie trafiły na tak fajnych, zgranych i pełnych zapału do działania uczestników, którym należą się wielkie brawa! praca z nimi to była czysta przyjemność :)

tak się rozpędziliśmy w szaleństwie warsztatów, że nawet udało nam się naciągnąc Martę na coś więcej niż tylko toss! liczymy mocno, że stanie sie to nową tradycją, w końcu aż grzech nie korzystać z pauonczarskiej mocy frizbowej nawet jeśli jest się twórcą absolutnie najfantastyczniejszych mazurków na świecie (omnomnom!) ;-)

nie mogę nie wspomnieć o sentymentalnych wycieczkach, które nam towarzyszyły. szczególnie bliskie mojemu sercu są te, związane z Zuzanno-Qsławami, które dokładnie rok temu, na majówce zostały poczęte, a teraz miałam okazję podziwiać ich reprezentację w postaci dwóch synów, którzy przeszli moje najśmielsze oczekiwania!

od lewej Hazo, Q, Iris i Rio

piękni, prawda?
wielki banan pojawia sie na mej twarzy gdy myślę o tym w jak fajnym kierunku się rozwijają, jak pięknie łączą w sobie cechy mamusi i tatusia i jak mocno są kochani przez swoich człowieków.
mam nadzieję, że w tym roku, uda mi sie zobaczyć resztę ich rodzeństwa, ale niestety wiąże się to z ryzykiem, że tak bardzo napuchnę z dumy, że pęknę, i na następna majówkę potrzebne będzie zastępstwo… ;)

kolejne, ubiegłoroczne wspomnienia to oczywiście WłóczasoArsiki! małe pląsacze, rok temu, opanowały Annówkę, co wyglądało mniej więcej tak:

w tym roku, w tym samym miejscu spotkało się trzech młodzieńców – Kendo, Nismo i Naiek.
patrząc na poczynania czarnych braci z jednej strony rozpierała mnie duma i radość, z drugiej ogarniał smutek na myśl, że Rudy jeszcze długo nie będzie mógł pozwolić sobie na minimalnie podobne pląsy. od wielu tygodni jest na banicji i jedyna szczęśliwa rzecz jest taka, że już przynajmniej wiemy co mu dolega… piszę o tym dlatego, że ostatni czas uzmysłowił mi, że chyba nie będę umiała stawić czoła napływającej fali pytań o to, jak nam idzie na frizbi. nie ma co iśc ani na frisbee, ani na chwilę obecną przy nodze czy nawet na spacer :( mam świadomość, że osoby pytające mają dobre intencje i nie mam o to żalu, niemniej jest to dla mnie trudny, wywołujący duże emocje temat dlatego w tym miejscu, na razie, stawiam kropkę.

tymczasem, rudy chucha:

senior jamnik zawsze-w-formie czyli Zelówka licząca sobie już 13 wiosen!

flying hamster – nawet Zamsz się załapał…;)

i mała zamiana ról czyli Qsław w rękach Pauli (chyba jednak robi overki…)

nie umiem się powstrzymać przed dodaniem choćby jeszcze kilku zdjęć…:))

wizualizacja to ważna sprawa

Pan Kropek w akcji!

kolejny nawrócony grzesznik ;> który już wie, że dobrze rzucone vaulty nie bolą!

odborderzanie

vaulty ze szczeniakiem? nie widze przeszkód!

Ryjosław!

flipki!

‚naprawdę musimy już kończyć….?’

postuluję, aby ilość majówek w roku została zwiększona do minimum dwóch!

Advertisements

About agnieszkazq


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: